WELCOME MESSAGE

In fact, if there were such a thing as an international thieving contest, Ankh-Morpork would bring home the trophy and probably everyone's wallets.

LAST ARTICLES

Czasem dobrze jest być samym. Ale Jeździec nie kocha samotności, nawet, gdyby mogło się wydawać, że jest na odwrót. Jeździec patrzy na swoje szare domostwo, na zastygły w nie-czasie zegar, na spłowiałe kwiaty na klombie przed domem i zastanawia się. Bardzo starannie przesypuje ziarenka własnego piasku przez palce. I widzi pustkę, nawet, jeśli piasek nadal tam jest.

Pustka nie jest nigdy dobra. Widzi pustkę tam, gdzie powinno być serce i stara się ją zastąpić namiastką. Namiastką uczuć, namiastką wyobraźni. Czasem mu się udaje i wtedy Jeździec czuje namiastkę radości. Potrafi się cieszyć, o tak. Czasem wydaje mu się, że to prawdziwa ludzka radość. Potem jednak dochodzi do smutnego wniosku, że jest zupełnie na odwrót.

Kiedy dosiada swego konia, białego jak śnieg, wtedy gwiazdy tańczą dla niego na nieboskłonie. Tańczą i tańczą, aż zmęczone nie usną w swoich niebiańskich łóżkach, aż Jeździec nie dotrze do swojego kolejnego człowieka i nie pozwoli by nie jego piasek przesypał się do końca. Ale cały czas myśli o swoim własnym piasku, który nie przesypuje się ani o milimetr. To go zasmuca. To go cieszy. Sam nie wie, jak odbierać to dziwne uczucie w czaszce, które każe mu żałować niektórych ludzi i żałować siebie.

Jego praca nie jest popularna wśród ludzkości. Każdy wolałby go nigdy nie spotkać, jednak większość odczuwa ulgę, gdy staje obok nich i nie wyjaśnia absolutnie nic. Mogą pójść tam, dokąd zawsze podążało ich życie, a Jeździec jest bramą do tego, co ludzie nazywają zaświatami. Jest to także przerażające, zwłaszcza, kiedy się wierzy w płonące garnki. Ale wreszcie widzą i słyszą jasno i wyraźnie, a za te kilka chwil absolutnej nieważkości warto poświęcić doczesną powłokę. Która już ich nie obchodzi.

Koty. Koty są dobre. Czasem łapie się na tym, ze naśladuje miłość do nich. W rytm nie-tykania zegara koty, żywe dyskowe koty, mruczą mu kołysankę do nie-snu. Te koty, tak miękkie, tak nieznośne, tak… doskonałe w swoim zarozumiałym stylu bycia… czasem Jźedziec ma wrażenie, ze oddają mu cząstkę życia, którym emanują. I on widzi wtedy coraz wyraźniejsze ziarenka swojego własnego piasku.

Czasem przez jego domenę przewijają się różne indywidua. Chce dla nich dobrze. Wiedział, co zrobi Mort. I wie, co zrobi Albert. I co zrobił Albert. Ale ta wiedza wydaje mu się pusta, tą sama pustką, która otacza go ze wszystkich stron. On nie chce pustki, tylko życia. Chce życia. Tak bardzo go chce.

Drapie kota za uszami, kot mruczy. Koń parska w szaroczarnej stajni, biały śnieżek na bezbarwnym polu martwej natury. Jeździec wzdycha.